New life
W tym tygodniu nie znalazłam w sobie chęci do pisania, więc uznałam, że nie muszę. Skoro to coś dla mnie, to powinnam to robić wtedy gdy chce. Gdy chce, ale nie mam siły, warto się trochę zmusić i znaleźć czas, ale przez większą część tygodnia musiałam zaopiekować się swoimi emocjami. Dalej nie umiem odpoczywać i odbiło się to mocno na mnie i mojej rodzinie, aż dwukrotnie w tym tygodniu. W efekcie, postanowiłam spróbować czegoś co robi @sprytnapanidomu i zorganizować sobie swój czas codziennie rano. Jest to 10-20 minut na prysznic, umycie buzi, małą kawę, spokojne ubranie się, umiłowanie etc. Najczęściej robię nie wszystko, a jakąś kombinacje powyższych, bo np. jeśli mam zaplanowany trening na ten dzień, nie widzę sensu w prysznicu, skoro będę musiała go powtórzyć za trzy godziny. Mogę być chwilę mikro śmierdzielem ;p Póki co, jestem w fazie testów tego pomysłu, więc będę dawać znać jak się to sprawdza u mnie. Wracając do gorszego humoru, a właściwie małej wanny rozpaczy, w którą wpadł...