Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2020

New life

Obraz
W tym tygodniu nie znalazłam w sobie chęci do pisania, więc uznałam, że nie muszę. Skoro to coś dla mnie, to powinnam to robić wtedy gdy chce. Gdy chce, ale nie mam siły, warto się trochę zmusić i znaleźć czas, ale przez większą część tygodnia musiałam zaopiekować się swoimi emocjami. Dalej nie umiem odpoczywać i odbiło się to mocno na mnie i mojej rodzinie, aż dwukrotnie w tym tygodniu. W efekcie, postanowiłam spróbować czegoś co robi @sprytnapanidomu i zorganizować sobie swój czas codziennie rano. Jest to 10-20 minut na prysznic, umycie buzi, małą kawę, spokojne ubranie się, umiłowanie etc. Najczęściej robię nie wszystko, a jakąś kombinacje powyższych, bo np. jeśli mam zaplanowany trening na ten dzień, nie widzę sensu w prysznicu, skoro będę musiała go powtórzyć za trzy godziny. Mogę być chwilę mikro śmierdzielem ;p Póki co, jestem w fazie testów tego pomysłu, więc będę dawać znać jak się to sprawdza u mnie. Wracając do gorszego humoru, a właściwie małej wanny rozpaczy, w którą wpadł...

Stopy

Obraz
Dzisiejsze przemyślenie ma związek ze stopami. Mianowicie, Ida ma lekką asymetrie, którą zauważyłam obserwując jej główkę. Widziałam to już dwa miesiące temu, ale próbowałam z tym walczyć po "domowemu", czyli po prostu kładąc więcej Mychę na brzuszek i w drugą stronę w łóżeczku. Niestety, okazało się, że na dłuższą metę niewiele to dało, Ida za dwa dni kończy 5 miesięcy, a asymetria główki jaka była, taka jest. Byliśmy umówieni na wizytę u fizjoterapeuty, ale ze względu na pandemie, nie ma takiej możliwości. Z ratunkiem przyszła telewizyta - w tych okolicznościach to naprawdę super sprawa. Dała mi możliwość opowiedzenia jak Mała się zachowuje i dostać informację zwrotną z sugestiami dotyczącymi określonych zabaw,.działań, które możemy razem wykonywać. Dzięki temu mam pewien pomysł na naszą wspólną zabawę przy każdej "zmianie". Swoją drogą, teraz te zmiany są dłuższe - Ida więcej śpi w nocy, a w dzień dużo krócej, trochę rzadziej. Coraz bardziej ten wzór zmienia się ...

Rytmika

Obraz
Dzisiejszy trening "sponsorowany" był przez @pomelody i @codzienniefit. Treningi Marteczki są wymagające i jednocześnie bardzo rytmiczne co pozwala mi czasem w ich trakcie klasnąć dłońmi, podśpiewywać, zaczepić Małą. Czasem jakość ćwiczeń spada w stosunku do wygłupów, które wykonuje żeby zabawić córeczkę w trakcie serii. No i dziś rzeczywiście klaskanie w rytm melodii uratowało mi ostatni set treningowy. Nagle z frustrowanego bobo, Ida zasłuchała się w melodii granej z telefonu, z aplikacji Pomelody, a ja mogłam kontynuować ostatni set ćwiczeń na brzuch. Magicznie zyskałam czas również na rozciąganie, bez wyrzutów sumienia, że zaniedbuję Małą na rzecz swoich jakiś prywatnych planów.  Moja rada dla siebie na dziś jest taka, żeby się cieszyć tym treningiem. To zdecydowanie nie jest łatwe, zwłaszcza przy gorszych dniach, ale dziś się udało. Wygłupy do treningu, śpiewanie w tle piosenek, z odrobiną tańca w miarę możliwości, obrócenie się tak by Ida widziała moją twarz...

Gramy

Obraz
Dzisiejszy i wczorajszy trening zaliczony, całkiem dobrze, choć nie obyło się bez przerw. Ale chyba już przywykłam i nauczyłam się cieszyć tym, że w ogóle mogę potrenować. Zawsze gdy Mała płacze, a ja chcę coś zrobić i czuję, że kończy mi się cierpliwość, staram się przypomnieć kto tu ma pierwszeństwo. Mój trening, czy Ida? Moja chęć dokończenia akapitu książki, czy Mała? Zrobienie prania czy Kluś? No szczerze, pójście do ubikacji to chwila, więc jeśli już nie mogłabym wytrzymać, a Ida by płakała bo zęby, to poszłabym, trudno. Nie byłoby to miłe dla żadnej z nas, ale przeżyłybyśmy. Natomiast takie "dodatki" do mojej codzienność, ważne ale nie niezbędne, jak trening czy umycie talerza, mogą poczekać. Nie lubię takiego odkładania rzeczy, lubię coś zacząć i skończyć. Dziś musiałam odłożyć wypełnianie PITu na rzecz spaceru i bardzo mnie to frustrowało. Z drugiej strony PIT mogę wyplenić w środku nocy jak będę miała vibe, a "okienko" na ciepły, słoneczny spacer potrwa ty...

Lawina zmian

Obraz
Ćwiczenia to przez ostatnie dni duży "power booster" dla mnie, a tym samym dla Idy. Gdyby nie treningi, nie miałabym w sobie tyle pozytywnej energii. A tak wiem, że robię co mogę żeby zadbać o swoje zdrowie i swoją odporność, Duśną tym samym również. Mała czasem zachowuje się na swojej macie jakby również chciała robić pompki, podciąganie etc. Jej ostatnio nabytą umiejętnością jest wkładanie sobie stopy w usta oraz nowy zestaw min. W efekcie, gdy mam nadzieję to wszystko związane z koronawirusem się uspokoi i będziemy mogli przyjąć gości lub kogoś odwiedzić, wiele osób będzie zdziwionych jak bardzo jej buzia wygląda inaczej. Z jednej strony dużo się nie zmieniło, a z drugiej widać zmiany w tym jak patrzy, jak się rusza, jak "mówi".  Lawina rozwoju jej osoby zdecydowanie przyspiesza.  Ostatnio gdy byłam u mojego kołcza (nomenklatura z Żuczystanu, oznacza panią psycholog), zapytała mnie co najbardziej lubię w urlopie macierzyńskim. Lub macierzyństwie w ogó...

Wiercą

Obraz
Jak widać na zdjęciu, utknęłam z ręką w kluśniku. Za drzwiami wiercą (na klatce schodowej), więc myśne spanie jest bardzo utrudnione. Ból zębów (czy raczej dziąseł) również daje w kość, ale o dziwo poranny trening był możliwy. Dziś padło na "Bez tupania", które dało wycisk udom, pośladkom i brzuchowi. Muszę przyznać, że to moja ulubiona forma treningu - kiedy jeszcze chodziłam na siłownię na grupowe zajęcia, najchętniej zapisywałam się na te skoncentrowane właśnie na dolnych partiach ciała. Teraz dzięki @codzienniefit, ćwiczę jeszcze ręce i plecy. I dobrze, bo przekłada się to pozytywnie na obecną sytuacje - mocne ręce przydają się do noszenia mojej Kluski. . Wychodzicie dzisiaj na spacer? Patrząc za okno nie widziałam moich "standardowych" spacerującychc sąsiadów, bardzo niewiele dzieci, a niemowląt wcale. My zastanawialiśmy się czy zostać dziś w domu i ostatecznie uznaliśmy że tak. Jest to w dużej mierze kwestia pogody, bo mamy bardzo wietrzny dzień, n...

Bliskość

Obraz
Dziś dzień odpoczynku, wczorajszy trening natomiast udał się dość dobrze - tym razem puściłam Spotify na telewizorze i to było bardzo dobre rozwiązanie. Ida się nie wgapiała w telewizor, ale posłuchała trochę muzyki i śpiewnego fałszowania mamy. A wszystko to do intensywnej tabaty :) Trochę mnie korci żeby dziś poćwiczyć króciutki, 15 minutowy trening żeby trochę doładować endorfin, bo jednak to co dzieje się w Polsce jest obecnie martwiące. I wiem, że Ida czuje, że rodzice się martwią, póki co panikujemy rozważnie jak to powiedziała @mamaginekolog. Jednak zamaist treningu wybieram taniec z małą. Dlatego moja prośba na dziś, żebyśny więcej tulili nasze maluchy. One nie rozumieją co się dzieje, wiele z nich nie poszło do szkoły, żłobka, przedszkola, na wycieczkę, czy nie odwiedziło babci, bo ta właśnie się rozchorowała. Niby takie rzeczy mogą zdarzyć się z innych powodów, babcie i nie tylko, chorują w różnych okresach roku, ale teraz jednak jest inaczej. W naszym mieście zamknięto muzea...

Trening z pumą

Obraz
Po ciężkim weekendzie przyszedł dobry dzień i to w podwójnym tego słowa znaczeniu, przynajmniej jeśli chodzi o treningi. Zanim jednak przejdę do meritum, chciałam uczulić młodych rodziców na niektóre leki z  witaminą D. Ja niestety kupiłam ostatnio witaminę D z olejem sojowym i bardzo się przejechałam. Dopiero po trzecim dniu brania tegoż leku, zorientowalam się, że mocne, długie płacze Idy nie mają tak dużego jak zwykle, związku z wyrzynającymi się ząbkami, a z bólem brzucha. A przecież nic nie zmieniło się w mojej diecie, a mała pije tylko mamine mleko. Ale skończyła się nasza poprzednia witamina, a ja idąc za namową farmaceuty, kupiłam coś nowego... I rzeczywiście, po odstawieniu tabletek, wszystko przeszło. Ale co się Kluska się napłakała to jej, zresztą, co ja gadam, ona się darła dosłownie. To ja płakałam z niemocy i zmęczenia. Już jest dobrze, więcej tej witaminy D nie kupię, siebie skopałam po tyłku za to że kupiłam coś innego niż sprawdzone i mam za swoje na przyszłość. To...

Hard day

Obraz
Dziś nie ma treningu, bo od rana byłam na badaniach. Odsuwałam to od siebie jak niechciany prezent ale dłużej już nie można. Mogłabym wejść jako jedna z pierwszych osób ze względu na orzeczoną niepewność w związku z cukrzycą aleeee jakoś nie lubię. Nie lubię też stać w kolejce i przeważnie bije się o swoje ale w takich chwilach zawsze myślę że KAŻDY, absolutnie każdy coś ma. I nigdy nie wiesz, po mnie może być widać, że mam cukrzycę że względu na noszoną opaskę albo tatuaż, ale też niekoniecznie każdy to zobaczy, pomyśli że mi na czczo może być trudniej Z drugiej strony warto być miłym - na przykład dziś przepuściłam panią w ciąży. Sama przecież byłam w podobnej sytuacji nie tak dawno temu, no raptem 4 i pół miesiąca... Wydaje się mało. A jednocześnie  dużo. Linia negra już całkiem wyblakła, a Kluska jest już tak duża... Nie wiem gdzie mieszkacie, ale u nas pogoda jest zimna, brzydka i niefajna. Byliśmy z Mychą na spacerze - dla Dana pierwszy spacer od kilku dni i było miło, bo b...

Cierpliwość

Obraz
Nie rozpoczęliśmy jeszcze rozszerzenia diety - Mycha nie jest totalnie na to gotowa. Jest w stanie ściągać z mojego talerza chleb i włożyć go do buzi, ale po pierwsze robi to z ciekawości, a po drugie żeby pociaflać bolące dziąsła. A ponieważ nie siedzi jeszcze samodzielnie, niczego więcej się po niej nie spodziewamy. Natomiast jako, że ja lubię się przygotowywać do kolejnych wyzwań, czy to w pracy, czy w domu, to zaczęłam czytać książkę o BLW, jak również wyposażyłam nas w książkę kucharską w tymże temacie. Ponieważ miałam od dawna ochotę na dynię, postanowiłam wypróbować na zaś przepis z tejże książki. I w ten sposób, ja wraz z Idą w krzesełku (rozłożonym jak leżaczek na te pół h) zrobiłyśmy zupę. Bardzo zaskoczył mnie składnik w postaci małego jabłka i dodatek cynamonu, ale póki co pachnie cudnie. Dziękuję @alaantkoweblw. Dzisiejszy trening z kolei odbył się, a jakże, okraszony dwiema kupami, zmianą całego zestawu ubraniowego oraz karmieniem. Trening się udał, Ida pozwol...

Detektyw na tropie

Obraz
No! Dziś czuję się zadowolona. Nie dość, że Idusia miała dobry humor podczas całego treningu, to jeszcze, że względu na pewne podejrzenia, że może nie wytrzymać naprawdę długich ćwiczeń oraz mojego lekkiego "niechcemisienia" i "niemamvibe'uczucia", zrobiłam średnio długi trening. 40 kilku minut zamiast niecałej godziny.  Jak było? Wspaniale! Pierwsze 15 minut oczy Klusini były wpatrzone we mnie jak w obrazek, również na brzuchu. Zadzieranie głowy 10/10. Później Pani Detektyw Klusini zajęła się rozwiązywaniem zagadki Trójkąta Iluminatów... Czyli gryzieniem zabawki w kształcie trapezu ;) Dodawanie narracji Detektyw Klusini do różnych codziennych, szarych czynności naprawdę sprawia, że ja, fanka przygodówek i noweli kryminalnych, bardziej "jaram się" wspólnym czasem i zabawą z dzieckiem. Zmiana pieluchy to przecież może być przeszukiwanie ubrań, powodu podejrzenia podsłuchu... Kolejne zabawki podczas leżenia na macie to Klienci Agencji Detektywistycznej, ...

Jak być mamą

Obraz
Dziś głównie czytam, myślę, rozważam. Trochę się zbiegł zakup książki @mamalamavlog z wizytą u mojego kołcza (nomenklatura ustalona wspólnie z Danem ;)) więc mam sporo refleksji na temat swojej osoby, swojego macierzyństwa, jak również swojego dzieciństwa. To absolutnie nie jest łatwe, niestety moje dzieciństwo nie było do końca kolorowe. Było OK, ale teraz z perspektywy Mamy wiem, że muszę przejść swojego rodzaju "żałobę" po tym jakie chciałabym żeby było. Wydaje mi się, że tylko gdy wybaczę sobie i swoim rodzicom, tak w środku, będę w stanie przejść przez macierzyństwo spokojna o to, że moje błędy nie zniszczą Idy. Bo już wiem, że jestem dla niej najlepszą mamą, ale wiem też, że coś zrobię źle, z czymś nawale. I to nie jest tak, że daje sobie teraz na to przyzwolenie, absolutnie nie. Po prostu raczej jest to fakt, z którym muszę się pogodzić. Żeby nie doprowadzić do sytuacji gdzie mój błąd mnie załamie i nie podniosę się, stając się najgorszą wersją siebie. Jeśli przyjmę za...

Intensywnie i spokojnie

Obraz
Jak było wczoraj? Na pewno bardzo intensywnie. Zaczęło się od tego, że nie przyjechał nam pociąg więc po względnie długim spacerze po peronach, byliśmy zmuszeni skorzystać z dobrodziejstw tramwajowej komunikacji miejskiej. Na szczęście nosidło sprawdza się doskonale i bezpiecznie dojechaliśmy do babci. U babci Dotki, czyli mojej mamy, Malej trudno było zasnąć, trudno było spokojnie zjeść, ale tak naprawdę to były wszystkie minusy. Dusia z przyjemnością dawała się nosić, była zachwycona Babcią, Wujo-Dziadziem, nowym miejscem (u babci była wcześniej tylko raz), a nawet pogłaskała stopą psa. W pewnym momencie zaczaiła się, i łapkami próbowała chwycić nosek Lulki, ale na szczęście się jej to nie udało. Na szczęście, bo choć Lula to spokojna psina, to jednak Ida wszystko pcha do buziaka, włącznie z moją brodą, dlatego na pewno i psiemu nosowi by się nie oparła, co Luli mogłoby się nie spodobać.  Oczywiście, że nie było idealnie, albo naprawdę bardzo miło, pomimo naszego rodzicielskiego ...

Leniwie

Obraz
Niedzielny obiad u babci - jak będzie? Nie wiem, mała ma gorsze dni ostatnio, widać że jest na skraju rozwinięcia nowej lub nowych umiejętności. Tak się zastanawiamy z Danem co to będzie - kolejny etap w drodze do raczkowania, umiejętność siedzenia (ale nie siadania), czy może powtórzenie/powiedzenie "mama"? Na początku nie namawiałam Mychy do mówienia "mama", ale z biegiem czasu zaczęłam coraz mocniej wyczekiwać tego momentu i ją zachęcać. Myślę że to będzie kolejny moment wzruszenia z mojej strony i łez. Ja bardzo bardzo rzadko się wzruszam, jedną z niewielu takich chwil był jej pierwszy uśmiech, powtórzenie po tacie "akuku" i śpiewnie jej "Ty druha we mnie masz", gdy miała miesiąc. Dziś, po drugim śniadaniu zbiliśmy wspominany ostatnio zły humor wygłupami na łóżku - rollowaliśmy małą z brzuszka na plecy i z powrotem na brzuszek. Najlepsza zabawa na świecie, przynajmniej na pierwsze 10 minut. Kolejne dziesięć to machanie nogami w śl...