Cierpliwość

Nie rozpoczęliśmy jeszcze rozszerzenia diety - Mycha nie jest totalnie na to gotowa. Jest w stanie ściągać z mojego talerza chleb i włożyć go do buzi, ale po pierwsze robi to z ciekawości, a po drugie żeby pociaflać bolące dziąsła. A ponieważ nie siedzi jeszcze samodzielnie, niczego więcej się po niej nie spodziewamy. Natomiast jako, że ja lubię się przygotowywać do kolejnych wyzwań, czy to w pracy, czy w domu, to zaczęłam czytać książkę o BLW, jak również wyposażyłam nas w książkę kucharską w tymże temacie. Ponieważ miałam od dawna ochotę na dynię, postanowiłam wypróbować na zaś przepis z tejże książki. I w ten sposób, ja wraz z Idą w krzesełku (rozłożonym jak leżaczek na te pół h) zrobiłyśmy zupę. Bardzo zaskoczył mnie składnik w postaci małego jabłka i dodatek cynamonu, ale póki co pachnie cudnie. Dziękuję @alaantkoweblw.
Dzisiejszy trening z kolei odbył się, a jakże, okraszony dwiema kupami, zmianą całego zestawu ubraniowego oraz karmieniem. Trening się udał, Ida pozwoliła mi poćwiczyć
 pomimo powyższych przerw, a że była to tabata, nie odczułam ich tak bardzo. Niemniej, chociaż trening się udał, a zupa właśnie dochodzi, jest to trudny dzień. Mała płacze, dużo, mocno, głośno. Zęby ją wykańczają i nas przy tym. I może dlatego tak trochę na siłę pisze ten post. I może dlatego tak chciałam wykorzystać lepszą chwilę na wspólne zupkowanie i zabawę w pościeli. Żeby jednak pamiętać ten dzień jako też ten fajny i dobry, bo choć jest trudno, a Ida potrafi piszczeć tak, że aż bolą uszy, to jest to dobry dzień. Bo jest zdrowa, fajna, uśmiecha się i śmieje. A gdy płacze to tylko dlatego, że cierpi i nas potrzebuje. Bardzo testuje to naszą cierpliwość, ale może to dobrze? Zawsze chcialam być bardziej cierpliwa, powinnam wiedzieć że to nie spłynie na mnie jak z nieba, tylko będzie wymagało ćwiczeń i treningów. A więc #mamatrenuje 

Komentarze