Hard day
Dziś nie ma treningu, bo od rana byłam na badaniach. Odsuwałam to od siebie jak niechciany prezent ale dłużej już nie można. Mogłabym wejść jako jedna z pierwszych osób ze względu na orzeczoną niepewność w związku z cukrzycą aleeee jakoś nie lubię. Nie lubię też stać w kolejce i przeważnie bije się o swoje ale w takich chwilach zawsze myślę że KAŻDY, absolutnie każdy coś ma. I nigdy nie wiesz, po mnie może być widać, że mam cukrzycę że względu na noszoną opaskę albo tatuaż, ale też niekoniecznie każdy to zobaczy, pomyśli że mi na czczo może być trudniej Z drugiej strony warto być miłym - na przykład dziś przepuściłam panią w ciąży. Sama przecież byłam w podobnej sytuacji nie tak dawno temu, no raptem 4 i pół miesiąca... Wydaje się mało. A jednocześnie dużo. Linia negra już całkiem wyblakła, a Kluska jest już tak duża...
Nie wiem gdzie mieszkacie, ale u nas pogoda jest zimna, brzydka i niefajna. Byliśmy z Mychą na spacerze - dla Dana pierwszy spacer od kilku dni i było miło, bo byliśmy we trójkę, ale atmosfera na zewnątrz szybko przegoniła nas do domu.
Z kolei u mnie w środku, w sercu, wieje dziś jakiś zimny, nieprzychylny wiatr. East wind is coming, jak powiedziałby Sherlock. Prowokuje niepotrzebne kłótnie, płacze, wszystko bez sensu. Dlatego też zaraz wracam do skupiania się na pozytywach, bo choć oczywiście są, ich zauważenie kosztuje mnie dziś masę energii.
Z kolei u mnie w środku, w sercu, wieje dziś jakiś zimny, nieprzychylny wiatr. East wind is coming, jak powiedziałby Sherlock. Prowokuje niepotrzebne kłótnie, płacze, wszystko bez sensu. Dlatego też zaraz wracam do skupiania się na pozytywach, bo choć oczywiście są, ich zauważenie kosztuje mnie dziś masę energii.
Komentarze
Prześlij komentarz