Szarpanie sie
Zastanawiam się od czego właściwie to się zaczyna, czy to Ida ma gorszy dzień, bo cisną dziąsła, czy to ja bez sensu się szarpie. Powiedziałabym, że w większości przypadków to ja zaczynam, próbuje robić za dużo, zamiast cieszyć się dniem, ale mam szczere wrażenie, że wczoraj było mi dobrze, dopóki Ida nie wpadła w swój rage. I dopóki było dobrze, póki te zęby nie cisnęły, póki nie zaczął się płacz, którego nie dało się uspokoić na dłużej niż minutę, to udawało mi się zachować luz. Niestety, gdzieś niedługo po poranku zaczęła się równia pochyła w dół. Ale jestem z siebie dumna bo udało mi się zachować spokój i cierpliwość. Miałam w glowie, że jej jest gorzej niż mnie, bo to ona płacze i nie może sobie sama z tym poradzić. Dostrzegam w sobie zmiany na lepsze. Myślę że uczę się cierpliwości. Nie raz pewnie jeszcze zrobię krok w tył ale póki co zrobiłam dwa do przodu.
Dziś jest fajnie. Również nie szalejemy z obowiązkami, jest dobrze bo Mała właśnie sobie klusia z gryzakiem, a na ponownie czytam książkę wydawnictwa Natuli (Dziedi są ważne) "Jak zrozumieć małe dziecko". Pierwszy raz czytam ją jeszcze w ciąży i miałam wówczas dużo przemyśleń. Każdy rozdział książki był wówczas jak długa, trudna, bardzo owocna sesja z psychologiem. Czytając, miałam masę przemyśleń, zalewały mnie fale wspomnień, rozważań, podobnie gdy wychodziłam od mojego "kołcza" po trudniejszej sesji i wracałam w miarę możliwości do domu piechotą, żeby mieć czas na przemyślenie tego wszystkiego co czuję.
Teraz gdy czytam książkę po raz drugi, nie jest już tak trudno. Bardziej przypominam sobie co przeczytałam wcześniej, zestawiam to z tym jak wygląda moje macierzyństwo i tym jak chciałabym żeby wyglądało. Niemniej, jest to trudna książka - skłania do myślenia, do rozważań, do zastanowienia się jaką jesteś osobą, jaki ma się stosunek do różnych codziennych spraw, oraz jakim się jest rodzicem. Do jakiego rodzicielstwa aspirujemy. Dlatego chciałabym ją polecić każdemu przyszłemu oraz obecnym rodzicowi, zwłaszcza tym świeżo upieczonym. Wierzę, że z tych przemyśleń mogę wyjść ciekawe wnioski.
Jeśli chodzi o trening, wczoraj go nie było z racji przerwy, a dziś poszło bardzo dobrze, dostałam masę spojrzeń pełnych podziwu. Pomimo braku prądu radzimy sobie. Mycha bardzo chce już siedzieć i bawić się zabawkami w tej pozycji, ale na razie siedzieć za bardzo nie potrafi. Ja jej na kolanach za długo trzymać nie chce, więc zaraz po dziąsłach, brak możliwości utrzymania się w siadzie jest dla Małej najbardziej irytująca rzeczą. Dlatego w ramach dobrego przykładu robimy obroty, obie. I przerwy od leżenia na brzuchu. Mama czyta. Ida klusia. Jest dobrze.
Komentarze
Prześlij komentarz